Quantcast
Loading...
Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)
Loading...

More Channels


Showcase


Channel Catalog


Loading...

(Page 1) | 2 | newer

    0 0
  • 02/16/11--08:31: Czwóreczkowo :)
  • Na blogu Kfiatushka zobczyłam zabawę w '4', więc stwierdziłam że i ja dołaczę :)
    4 seriale/programy, które oglądam
    -Desperate Housewives( wręcz nałogowo :))
    -kiedyś dr House(ale przestałam na 4 albo 3 sezonie)
    -True blood(polecam wszystkim, nie tylko fanow wampirycznych watków :))
    -Nip/tuck(w sumie serial skończył się, ale nie mam żadnych innych serialu które bym oglądała)

    4 rzeczy, które mnie pasjonują
    -teatr/opera
    -XIXwieczna literatura francuska, rosyjska i angielska :)
    -film
    -biochemia, anatomia człowieka

    4 sformułowania, których używam( te w j. ang. niestety nie beda zbyt ładne, więc jeśli ktoś nie lubi przekleństw to może pominąc ten punkt)
    2 po angielsku
    -bloody hell
    -for fuck's sake
    po polsku
    - prawda jest taka że...(to mi się przyjęło od mojej najlepszej przyjaciółki z Pl, ktora sama używa to sformułowanie często)
    -głodna jestem/kiedy będzie obiad/kolacja?(to moją mamę doprowadza do szewskiej pasji hehe)

    4 rzeczy, których nauczyłam się w przeszłości
    - umiesz liczyć- licz na siebie(niestety, na zbyt wielu ludziach się zawiodłam)
    -nigdy nie mów nigdy
    -nie planuj przyszłości zza duzym wyprzedzeniem
    -nie rób nic na siłę

    4 miejsca, do których chciałabym pojechać
    -Stany(Los Angels, San Francisco, New York :))
    -Ameryka Łacińska(Brazylia, Chile)
    -Hong Kong( to juz niebawem)
    -Rzym(w wiekszosci miejsc w Europie bylam, w samych Wlochach takze, ale jakos nigdy nie dotarlam do Rzymu :))

    4 rzeczy, które robiłam wczoraj
    -pozorowałam nauke do egzaminów próbnych
    - opijałam sie wodą bo miałam ciągłą ochote na słodycze(które na diecie są srednio wskazane :))
    - uprawiałam yoge :)
    -malowalam paznokcie odzywka(ktora inteligentnie dzisiaj zdrapalam z paznokci, wiec i dzis musze ja nalozyc)
    4 rzeczy, które kocham w zimie
    -widok zza okna(zaśniezone drzewka, wszystko ladnie przykre sniegowa pierzynka :))
    -duzo wolnego(przerwa Swiateczna)
    -moje urodziny i imieniny sa w czasie zimowym :)
    -mozliwosc uprawiania sportów zimowych :)

    4 rzeczy na liście moich pragnień:
    -dużo podróżować
    -przeprowadzić się do Montrealu and have lots of fun there
    -miec prace ktora bedzie stawiac wyzwania, bedzie satysfakcjonujaca i dobrze platna :)
    -obudzić się kiedyś i stwierdzić ze jestem bardzooo szczesliwa :)


    0 0

    Witajcie Kochani,

    znowu mnie było przez pewien okres czasu...

    Już mamy prawie połowę marca... Teraz jeszcze dwa tygodnie nauki. Potem mam 3tygodniową przerwę wielkanocną, potem wracamy na 4tygodnie, potem tygodniowa przerwa i 2 dwa tygodnie egzaminów... I koniec :) Tak 24 czerwca o godz. 10:30 kończę egzamin z chemii organicznej i kończę liceum :)

    Te dwa lata naprawdę szybko minęły! Czasami mi się wydaje ze dopiero wczoraj przylecialam do Anglii, a tu juz drugi i takze ostatni rok :)

    Ale z kazdym dniem czuję ze moj czas w UK dobiega konca... Nie zaluje swojej decyzji jaka podjelam z cala pewnoscia... I z kazdym dniem ciesze sie coraz bardziej na nowa przygode - na Montreal :)

    Ostatnio duzo osob pytalo sie mnie czemu chce jechac do Kanady, i czemu nie UK? Na studia sie dostalam, wiec to nie jest problemem... Ciezko jest niestety wytlumaczyc mi wszystko ludziom ktorych swiatopogląd jest delikatnie mowiac dosyc ograniczony, jedynym miejscem za granica gdzie byli jest Hiszpania(masa Anglikow ma tam domy letniskowe, i to nie jest tak ze tych osob nie stac zeby jechac gdzie indziej...) i wiem ze po studiach wiekszy% z nich wroci do Surrey zeby mieszkac i pracowac... I nawet nie bede krytyczna w stosunku do nich i ich sposobu na zycie, bo tak zostali wychowani, wiec to nie jest ich wina, ale niestety nie potrafia oni mnie zrozumiec... Ale to w porzadku, bo w koncu jakby wszyscy byli tacy sami na tym swiecie i kazdy by zmienial miejsce zamieszkania z innego kraju do drugiego to przeciez bysmy mieli jeden wielki chaos :)


    0 0
  • 07/09/11--13:39: Lipcowe przemyslenia...
  • Nie bylo mnie bardzo dlugo tutaj. Powod? W sumie zadnego... Jakos wypalila sie u mnie chec pisania, a o tym co sie u mnie w zyciu prywatnych dzialo nie mialam ochoty pisac... Nie lubie pisac ani mowic o negatwnych rzeczach, emocjach, ludziach...

    W wielkim skrocie to tak: skonczylam egzaminy i jestem w Polsce teraz. I tak jakos dziwnie jest... Bo myslalam ze w Polsce jakos bedzie mi lepiej, latwiej zapomniec.... Tymczasem tak nie jest, wrecz przeciwnie mam duzo czasu teraz i caly czas moje mysli wedruja w zlym kierunku... Jakos trudno mi zapomniec co sie wydarzylo pod sam koniec marca..

    Poza tym czesto mysle nad tym ze w gruncie rzeczy to jestem bardzo samotna. Nie sama, ale samotna. Mam duzo znajomych jak i UK jak w Polsce, pare znajdzie sie tez w innych zakatkach swiata... Tylko tak jakos wychodzi ze gdy spotkam sie z nimi to gadamy o jakis blachostkach, albo o ich problemach, zyciu, relacjach z innym itp.... Zawsze mnie to zastanawia: moi przyjaciele zazwyczaj mowia o sobie, ja slucham... ale w druga strone to niestety nie dziala. Wielu ludzi postrzega mnie jako osobe o idealnym zyciu. Znajomi zazdroszcza mi markowych ubran, wyjazdu do Kanady, mojego oczytania, braku problemow z nauka, podejscia rodzicow do wielu spraw... Jakos ciezko mi jest im powiedziec ze moje zycie nie jest takie latwe jak sie wydaje, a jest wiele rzeczy ktore mnie bola, tak naprawde nie wie o nich nikt...

    Probowalam ostatnio porozmawiac z moimi rodzicami. Niestety oni nie potrafia mnie zrozumiec... Nie wiem czy to przepasc pokolen, czy po prostu tacy sa... Tak w mojej rodzinie niestety nie rozmawia sie o problemach, raczej spycha sie je gdzies na bok...

    I znowu stalam na rozstaju drog. Nie wiedzialam do konca czy zostac w UK czy jednak Kanada... W koncu wybralam Kanade i coraz czesciej zastanawiam sie czy wybralam dobrze. Ale juz klamka zapadla, wybralam wyklady na jakie bede chodzic w pierwszym roku, teraz jeszcze trzeba wyslac aplikacje o pozwolenie o studiowanie do ambasady, znalezc mieszkanie(w sumie to juz znalazlam, trzeba tylko zalatwic formalnosci)

    Mimo ze tutaj nie pisalam od wiekow, to u Was jestem regularnie, tylko nie komentuje.... Zauwazylam ze wiele fajnych blogow przestalo istniec, jesli mam jakiegos cichego czytelnika z blogiem to prosze o link :)

    Pfff, na dzisiaj starczy.... To ja wracam na fb, moze kims 'porozmawiam', lepiej wirtualnie niz wcale....


    0 0
  • 07/24/11--10:23: Wyprzedazowo
  • Lato to oprocz czasu wypoczynkow rowniez czas wyprzedazy wszelakich: sprzetu elektoronicznego(te sklepy omijam szerokim lukiem), kosmetykow, butow i ubran(to juz bardziej mnie interesuje :)).

    Ja gdy wypakowywalam swoje torby z Anglii zauwazylam ze mam mase T-shirtow, bluzek na ramiaczek, sukienek ale nic z cieplych swetrow, jakis bluzek z dlugim rekawem... A zwazywszy na to ze przeprowadzam sie do kraju, w tym jest delikatnie mowiac 'zimno' to postanowilam zmienic zawartosc swojej szafy i zaopatrzyc sie w cieplejsze rzeczy

    Jestem dosyc wybredna jesli chodzi o ubrania... Kolor, kroj, jakos materialu- wszystko musi mi sie podobac w 100% inaczej nie kupuje :) I tak zaliczylam pare wycieczek sklepowych :) I dosyc ciezko sie kupuje- jako ze nosze rozmiar 36 czasami 38 najczesciej sa niestety wykupywane. Zwlaszcza jesli chodzi o bielizne nie udalo mi sie nic wypatrzyc wlasnie ze wzgledu na rozmiar :(

    Jedna rzecz ktora mi sie nie podoba to kolorki ubran- nie jestem fanka jaskrawosci a niestety te kolory 'krolowaly' w tym sezonie... Tak wiec wszelkie fuksje, soczyste zielenie, sloneczne zolcie, kobalty odpadaja na wstepie, tak wiec wiele ciuchow nawet jesli fason byl ok, to ze wzgledu na kolor odpadal. Nie wiem jesli komus sie takie neonowe kolory podobaja ok, ale ja sie czuje w nich zle i jakos dla mnie tandetnie wygladaja... Chociaz moze na kims innym 'leza' takie barwy lepiej :)

    Ale udalo mi sie znalez pare naprawde ladnych rzeczy,jakosciowo ok, ceny obnizone znacznie, wiec jestem dosyc zadowolona... A zakupow mam na razie dostyc wiec pewnie dopiero na zimowej wyprzedazy poszaleje :)

    A tu zdjecia moich nabytkow :) Baaardzo mi nuda doskwierala wiec stwierdzilam ze porobie zdjecia i troche odwieze wyglad bloga



    Sweterek nr 1 Cubus 30zl(przed przecena 65zl)

    Sweterek nr 2 Promod 44 zl(przed przecena 149 zl)

    Spodniczka Mango 64 zl(przed przecena 129 zl)

    Spodniczka Zara 49 zl(przed przecena 149 zl)


    Sweterek nr 3 Esprit 99zl (przed przecena 199zl)

    Jeans'y(jesli chodzi o jeans'y to kupuje tylko w sklepach 'dzinsowych' typu Lee, Levis, Wrangler- dobrze sie chodza i sa z dobrej jakosci materialu...) Levis 149 zl(przed przecena 299 zl)

    Gorset Cubus 15 zl(przed przecena 65)

    A tu moje nowe zdobycze razem :)

    Podsumowujac: zoszczedzilam okolo 600 zl dzieki przecenom... Co prawda moja mama twierdzi ze zaszczedzilabym najwiecej nie kupujac nic i za pewne ma racje :)


    0 0
  • 07/30/11--06:15: Zly tydzien...
  • Miniony tydzien byl dla mnie dosyc 'pechowy' mozna tak rzec...

    Otoz z ambasady dostalam pismo, w ktorym prosza mnie o przeslanie zaswiadczen o niekaralnosci z Polski(to jeszcze ok, zalatwie od reki.... ) i z UK(z tym beda problemy, bede musiala wypelnic specjalne pismo, wyslac je, potem czekac az mi odesla... Nie mowiac juz o tym ze bedzie to kosztowac 70 funtow :(( Tak, urzedy zdecydowanie potrafia czlowiekowi zepsuc humor :(

    Ale to jeszcze nic bowiem w czwratek dopiero mielismy dzien pelen 'wrazen'.

    W czwartek moj brat wyladowal w szpitalu- okazalo sie ze ma zapalenie wyrostka robaczkowego i mial go usuwanego w czwartek wieczorem... Co smieszne moj brat na pogotowiu byl we wtorek wieczorem juz- wtedy bolal go brzuch, mial wymioty, goraczke i zapalenie pecherza...(co potem sie okazalo zapalenie wyrostka moze podowodowac zapalenie narzadow ktore znajduja sie blisko wyrostka czyli miedzy innymi pecherza) z pogotowia we wtorek wrocil z antybiotykiem na ten pecherz jedynie. Potem w czwartek byl u urologa(oczywiscie prywatnie) i wtedy lekarz mu wykonal jak sie nalezy USG zoladka i wtedy jak to lekarz powiedzial 'na 90% dla niego to jest zapalenie wyrostka robaczkowego'. Potem pedem do szpitala, gdzie panowal straszny rozgardiasz i oczywiscie kolejka nieziemska... Moja mama musiala nakrzyczec na pare osob i wreszcie udalo sie, lekarz sie objawil i stwierdzil ze 'dla niego to wyrostek nie jest' ale chwala bogu moj ojciec zna lekarzy z tego szpitala i przez znajmosci udalo sie zalatwic zeby ordynator przyszedl i sam zadecydowal. Oczywiscie ze diagnoza wyrostka byla trafna, malo tego lekarze po operacji powiedzieli ze malo a wyrostek by nie pekl, co mogloby doprowadzic do zapalenia otrzewnej... No i prawdopodobnie gdyby nie to ze ten ordynator nie jest znajomym to moj brat by zostal odeslany ze szpitala, a potem nie chce nawet myslec co by sie dzialo jakby mial zapalenie otrzewnej... I tak na dzien dzisiejszy nie wiadomo czy nie bedzie mial kolejnej operacji, bo lekarze sie obawiaja ze jeszcze zostaly jakies stany zapalne w jelicie :(

    I na tym przypadku mojego brata, szczerze to ciesze sie ze wynosze sie z tego kraju, bo opieki lekarskiej na dobrym poziomie nie uswiadczysz... Nie mowiac juz o tym ze jedynym kompetentym lekarzem, ktory wykryl to zapalenie wyrostka to byl urolog, ktory oczywiscie przyjmowal prywatnie i za wizyte zaspiewal sobie 150 zl... I te polskie zalatwianie spraw 'po znajomosci' gdbysmy nie znali tego lekarza, to nikt w tym zakichanym szpitalu by nam nie pomogl :(

    Ogolnie polska sluzba zdrowia kuleje, a juz takie przypadki lekarzy ktorzy umieraja z przepracowania, to tylko w naszym pieknym kraju (kto nie wie o czym pisze, odsylam do artykulu http://www.tvn24.pl/-2,1712116,0,1,lekarz-zmarl-na-dyzurze-bo-pracowal-piata-dobe-z-rzedu,wiadomosc.html). I pomyslec ze jestesmy w Unii, ale co z tego jesli tak bardzo odbiegamy od wszelakich norm unijnych, nie umwiac o tym ze lekarze maja we wszystkich krajach UE okreslona liczbe godzin w tygodniu...

    I jeszcze ta pogoda, to juz takie 'dopelnienie' tego wszystkiego- jest szaro, ponuro i deszczowo... Ja chce slonce i lato :(

    Pfff, ponarzekalam troche i jest mi lepiej, ide robic obiad a potem jedziemy do szpitala odwiedzic brata :)


    Loading...
    0 0
  • 08/17/11--11:30: Czas leci jak szalony :)
  • Jak w tytule :) Jeszcze 1 i pol tygodnia i wylatuje z Polski... Na bardzooo dlugo... Otoz podjelam decyzje ze nie wracam na swieta do Polski... Powodow jest pare:

    1)Mam tylko 12 dni wolnego... Podroz w te i z powrotem zabiera dwa dni... Wiec w sumie to 10... Dosyc malo czasu zeby cokolwiek zrobic...

    2)Strasznie boje sie ze beda jakies opoznienia lotow, ze bedzie padal snieg ze bede czekac na lotnisku jak kretyn przez pol doby... Juz tak raz bylo(jesli ktos nie pamieta to zapraszam do archiwum grudzien 2009)

    3)Nigdy nie przepadalam za swietami, nie jestem szczegolnie blisko z moja rodzina(wiem wiem brzmi jakbym byla bez serca) wiec szczerze to ciesze sie ze omina mnie te chwile spedzone na hipokryzji i udawaniu usmiechow...

    4)Ze znajomymi jakos w swieta sie trudno spotkac: bo a to ktos wyjechal do rodziny na drugi koniec kraju, a to ktos na Sylwestra wyjezdza... Tak wiec pod tym wzgledem nie zaluje :)

    Tak wiec postanowione... Do Polski nie wiem kiedy zawitam ponownie i szczerze nie bede za bardzo tesknila ze krajem... Bo za czym jest tesknic? Ilekroc przyjezdzam tutaj to wiem ze nigdy nie zdecydowalabym sie na powrot do Polski... Na studia na pewno nie, a po studia, pewnie nawet jakbym chciala to kto by mnie zatrudnil i dal pensje porownywalna do tego co moglabym zarobic na Zachodzie? No wlasnie, jakos nie widze chetnego :)

    Tak wiec powoli wszystko zalatwiam jakies sprawy ktore musze zalatwic przed wyjazdem, spotykam sie ze znajomymi- jutro spotykam sie z kolezanka z ktora znamy sie juz 7 lat :) W wolnych chwilach ogladam seriale- Sex and the City(ciuchy i buty dziewczyny nosza super, chociaz Sarah Jessica Parker wg mnie jest brzydka jak noc listopadowa, ja nie wiem czemu w Stanach tak za nia szaleja wszyscy :)) i oczywiscie mojego dr House'a serial ktory porzucilam przy 4tym sezonie, a obecnie teraz koncze 5 prawie :)

    Wiec tak mi uplywaja wakcje, troche nudno, ale niestety ze wzgledu na formalnosciowe sprawy ktore musze zalatwic, jestem przykuta do Polski...

    A i jeszcze jedna sprawa: ostatnio probowalam poszukac jakis fajnych blogow do czytania, pisanych przez emigrantow... I jakos na onecie NIC nie moglam znalezc zadnego ciekawego... Potem szukalam w kateogrii 'Calkiem kobiece' i tez rozczarowanie... Jakos tyle fajnych blogow przestalo istniec :( Polowa do tych do ktorych zagladalam 'wymarla' :( Wiec tu prosba do Was: jesli czytacie jakis fajny blog, koniecznie mi poleccie go, z mila checia przeczytam cos nowego :)

    Taka ta moja pisania bardzo chaotyczna dzisiaj :) Milego wieczoru...


    0 0
  • 08/30/11--15:19: New beginning :)
  • I juz jestem po drugiej stronie oceanu kochani :)

    W niedziele przywitala mnie ulewa w Montrealu... Ale poza tym wszystkie formalnosci na lotnisku zostaly zalatwione bardzo szybko :)

    Pierwsza obserwacja: Montreal to jedno z najbardziej urokliwych miejsc w ktorych bylam. Piekna architektura, bardziej przypominajaca Europe niz Ameryke Polnocna. Mnostwo turystow, studentow, ludzie sa z calego swiata. Mieszkancy Montrealu zazwyczaj mowia po francusku, acz jesli zaczniesz rozmowe w angielskim, natychmiast przestawiaja sie na angielski :)

    Montreal przypomina europejski Paryz nie tylko pod wzgledem architektury i jezyka francuskiego slyszanego na kazdej ulicy... Mezczyzni tutaj sa rownie chetni do flirtu jak i Francuzi :) Przyklad: wczoraj idac glowna ulica chyba z 5 razy mezczyzni w roznym wieku zagadywali mnie: 'Bojour Madame' 'So pretty' 'Can you spare a smile?' Oczywiscie usmiechnelam sie :) Co musze dodac: tutaj jak najbardziej nie ma czegos takiego jak nachalnosc, po prostu chlopak/facet powie pare milych slow i tyle :) Nie wyglda to tak jak w krajach arabskich, gdzie Arabowie niesetty przekraczaja granice dobrego smaku i sa co by tu duzo nie powiedziec namolni :/

    Kolejna rzecz ktora mnie dosyc zaskoczyla: zebrajacy ludzie na ulicach... Zebrzacy to w wiekszosci narkomani :( Ludzie zaledwie pare lat starsi ode mnie... A juz na ulicy -samym dnie wyladowali :( Szczerze to za kazdym razem jak przechodze obok takiego to mam ochote kopnac ta osobe i powiedziec zeby poszla do pracy...

    To na tyle pierwszych wrazen :)


    0 0
  • 10/12/11--16:54: I'm back :)
  • Czas przecieka mi przez palce... 1 miesiac w Kanadzie minal blyskawicznie. Wydawaloby sie ze wczoraj mialam pierwsze wyklady, a juz niedawno zaczely sie mi pierwsze egzaminy. Chcialabym wiecej byc tutaj na blogu, zeby utrwalic swoje przemyslenia, wspomnienia, ktore sa tak ulotne...

    No nic, zostawiam tutaj slad(pare zdjec- uczelnia i downtown :)) a moze w weekend uda mi sie napisac porzadny post :)










    0 0
  • 10/19/11--21:56: Update :)
  • Wreszcie mam chwilke czasu zeby cos napisac :) Pare ostatnich dni bylo dosyc nerwowe, jako ze uczylam sie do egzaminu z chemii organicznej. Problem moj polegal na tym ze nie chodze na wyklady bo odbywaja sie o nieludzkiej dla mnie porze- 8.30 in the morning... Not gonna happen :) Ale egzamin poszedl ok :) Czyli nastepna rzecz do przodu :)
    Przez pierwszy miesiac tyle sie wydarzylo ze zupelnie nie wiem o czym mam zaczac pisac :) Tempo zycia tutaj jest niesamowicie szybkie, kazdy dzien obfituje w nowe znajomosci, wydarzenia, doswiadczenia... Pomyslow na posty nowe mam mnostwo... Jednak zycie w duzym miescie to na prawde mila odmiana po zyciu w angielskiej wioseczce :) Przynajmniej dla mnie, jesli chodzi o moja osobowosc to ja nie lubie nudy, stagnacji, monotonii... I wlasnie tych rzeczy w Montrealu nie uswiadczysz :)
    Jedyna rzecz ktora mi sie tu nie podoba na razie to pogoda :( Wrzesien byl wzglednie cieply(troche nawet cieplejszy niz wrzesien w Pl) ale ostatni tydzien byl dosyc zimny juz, zwlaszcza dla mnie zamrzlucha niesamowitego :( Bylam juz chora 2 razy chyba... Wszyscy znajomi tutaj mowia mi w jakie ciuchy zimowe mam sie zaopatrzyc... Jesli chodzi o kurtki, to jest spory wybor, mozna znalezc na prawde ladny model. Ale buty to juz inna historia :P Jestem zalamana, bo brzydszych rzeczy na zimne nie widzialam :P (nie mowiac juz o cenie)...
    Otoz w Kanadzie jesli chodzi o buty to kroluje marka Sorel. Wedlug mnie buty tej marki sa okropne, wielkie, ciezkie, waza z pol tony chyba i sa strasznie toporne... ale maja zalete- sa paraktyczne- sa wodoodporne i ich spod jest tak wykonany ze zapobiega slizganiu sie po lodzie... No i sa bardzo cieple bo w srodku maja futerko. Oto jak wygladaja typowe Sorelki :P Ten model sobie chyba kupie, bo jest najznosniejszy ze wszystkich innych... sa inne gorsze zapewniam :P Ja nie wiem jak takie paskudy mozna nosic, ale jak zapewniaja mnie ludzie bedzie tu tak zimno, ze nie bedzie mnie obchodzilo czy buty sa ladne czy nie :P Ku mojemu zaskoczeniu ponoc te maszkary sa bardzo modne tutaj i kazdy w nich pomyka w zimie :P



    Jesli chodzi o kurtki to tez jest spory wybor... Najdrozsze i ponoc najlepsze jakoscowo rzeczy ma sklep Canada Goose... Patrzylam w internecie i calkiem spory wybor... Mi wpadla w oko ta kurtka:



    Jako ze ciuchy zimowe kosztuja bardzooo duzo(np. kurtki z Canada Goose to wydatek rzedku 500$) to prawdopodobnie bede szukala czegos na ebay'u(odpowiednik polskiego allegro)... Problem jest w tym ze nie dostalam karty kredytowej w moim banku bo jestem studentka z zagranicy :( Troche mnie to zdenerwowalo nie powiem :( Bo mozna naprawde zaoszczedzic mnostwo pieniedzy jesli sie kupuje w internecie, tylko coz trzeba miec do tego karte :( No ale nic to, sprobuje sie zapytac w innym banku, albo moze przez ktorys bank internetowy by sie udalo...

    Pff u mnie dobiega juz 2 prawie w nocy... Mimo ze jestem tutaj a nie w Anglii, moje problemy ze snem wcale nie zniknely... Dalej czesto gesto musze siegac bo tabletki nasenne, bo inaczej nie zasne do 5-6 nad ranem :( Nie wiem zupelnie skad sie to bierze...


    0 0
  • 11/22/11--12:23: Listopad...
  • Nie wierze... Znowu miesiac kolejny minal od mojego ostatniego postu... Uporalam sie z egzaminami jednymi, a tu juz koncowe za 2 tygodnie...
    Wciagnal mnie ebay. Jako ze nie mam czasu zupelnie na bieganie po sklepach, shopping internetowy jest dla mnie idealnym rozwiazaniem. Zakupilam sobie UGGs.. Co prawda wielka fanka tej marki nigdy nie bylam, ale sa bardzo cieple.... Wiec na pogode kandyjska sa idealne :)




    Jedyne co doprowadza mnie do szewskiej pasji to poczta kandyjska... Ktora pracuje w BARDZO dziwny sposob... Otoz maja tendencje do zostawienia paczki pod drzwiami!!! I tak moje buty ktore kosztuja niemalo kasy radosnie lezaly sobie na chodniku pod moimi drzwiami jak przyszlam do domu... Zazwyczaj wlasnie paczki ktore sa przeslane z Kanady sa zostawiane pod drzwami, gdy zagraniczne trzeba odebrac na poczcie... Co wedlug mnie jest smieszne... Bo tak podrecznik z chemii za ktory zaplacilam 20 dolarow musialam sie zglosic po niego z wydruczkiem i dowodem tozsamosci gdy moje buty warte kupe kasy listonosz beztrosko zostawil do drzwami... Dobrze ze mieszkam w dzielnicy gdzie nie ma zadnej biedoty, bezdomych itp... Ale noz widelec ktos by przechodzil i taka paczka naparawde jest bardzo widoczna... Moja znajoma ktora pracuje w ALDO mowila ze czesto drzwonia klienci ktorzy zamowili buty online ale niestety ich nigdy nie dostali... A powod? Firma kurjerska badz poczta po prostu zostawila paczke pod drzwiami klienta no i ktos sie polasil na paczke i po prostu ja ukradl :(

    A poza tym to zaczelam myslec powaznie nad- wymiana studencka :P Otoz moja uczelnia ma sporo powiazan z europejskimi uczelniami... I taka Francja czy Szwajcaria bardzo by mi odpowiadala... Ale to temat na osoby post...
    Zmykam do ksiazek:)
    A takie widoki mam codziennie od dwoch tygodni- Caly Montreal jest juz obwieszony swiatecznymi dekoracjami :)



    Loading...
    0 0
  • 12/28/11--07:41: poswiatecznie?
  • Niby juz po swietach, ja jednak nie czuje tego jako ze swiat nie obchodzilam w ogole. Tak wybralam. I mimo ze znajoma zapraszala mnie usilnie na wigilie u swojej rodziny to odmowilam. I wigilijny wieczor poszlam na balety. Wiem ze z polskiej perspektywy pojscie do klubu w wigilie to jest rzecz nie do pomyslenia. Ale tutaj prawda jest taka ze nikt nie obchodzi wigilii wiec klub byl pelen ludzi.
    Podczas boxing day z kolei tlumy ludzi szaleja po centrach handlowych jako ze rozpoczyna sie sezon wyprzedazy. Z tej przyjemnosci rowniez zrezygnowalam I dopiero dzisiaj ide na zakupy. Musze kupic sobie kurtke wiec musze isc, mam nadzieje ze tlumy zniknely czesciowo przynajmniej.
    Poza tym zrobilo sie bardzo zimno :/ bylo juz pare dni kiedy bylo minus parenascie stopnii wiec ja trzesne sie z zimna :( przysiegam ze jak bede robic doktorat to wybiore jakis cieplejszy region swiata :)
    A na koniec jeszcze jedna sprawa ktora doprowadza mnie do szalu to fakt ze moja paczka z polski jeszcze do mnie nie doszla :/ zostala wyslana z polski 4 tygodnie temu :/ a zeby bylo smieszniej buty ktore zamowilam z londynu przyszly do mnie w 3 dni... Po prostu nie do wiary...
    Postaram sie byc tu bardziej od nowego roku, bo ostatnio mimo ze mam I chec do pisania I o czym pisan to niestety nie mam laptopa wiec korzytam albo z kolezanki albo z telefonu...


    0 0
  • 12/30/11--20:59: Ostatni post...
  • w tym roku ma sie rozumiec :)
    Jak byl ten 2011 dla mnie? Sporo sie wydrazylo, wiecej chyba zlego niz dobrego. Ogolnie to tez rok byl strasznie zmienny- byly fanastyczne momenty, byly tez momenty jak mialam wszystkiego i wszystkich dosyc. No ale co nas nie zabije to wzmocni. Ogolnie opadly z mi klapki z oczy i patrze teraz na wszystko z duza dawka pesymizmu i dystansu. Nie wiem czy dobrze czy zle :P
    Jeden z wazniejszych wdarzen to bez watpienia pozegnanie z UK i przeprowadzka do Kanady. Czy zaluje ze nie zostalam w UK? Szczerze chyba nie, poznalam naprawde pare fanstycznych ludzi z ktorymi dalej utrzymuje kontakt, o reszcie bede milczec bo nie sa warci mojego czasu... Poza tym po co zasmiecac bloga :)
    Na pewno na czym w tym roku sie nie rozczarowalam to moi przyjaciele :) Jest ich paru ale sa absolutnie wyjatkowi i codziennie udawadniaja ze mimo odleglosci dalej mysla o mnie tak ja o nich :) Wlasnie dzisiejszy wieczor najpierw spedzilam na pogoduszkach z przyjaciolka z Pl, potem na przyjaciolka z UK ktora nie mieszka juz tam takze :) Nagadalysmy sie za wszelkie czasy, poobgadywalysmy 1000 ludzi, nagadalaysmy sie na babskie tematy jak seks, faceci, zwiazki, ciuchy, buty, itp itd :)
    Life's great right now :) A juz dzisiaj Sylwester... Ja jakos nie przywiazuje uwagi gdzie i co robie w tej wieczor, nie mam parcia zeby byc na super imprezie odwalona jak na boze cialo :P Wydaje mi sie ze czesto gesto ludzie na sile MUSZA sie dobrze bawic w Sylwka bo jak nie to caly rok bedzie do dupy :) Ja na sile natomiast nic nie robie i wiem ze no matter what rok 2012 bedzie zajebisty :P No i oczywiscie nie moge sie doczekac zeby doczekac grudnia 2012 kiedy ma ponoc nastapic koniec swiata :)
    Wszystkiego naj kochani, zeby Wam sie wszystko ukladalo i zeby kazdy z Was odnalazl kogos, cos co Wam da szczescie :) Bo tylko to sie liczy :)


    0 0

    Jak w tytule :P wiem ze niektorzy chca dobrze ale w rzeczywistosci jednak wolalabym zeby mnie zostawili w spokoju. O to co sie wydarzylo dzisiaj... Sytuacja dotyczy mojej kochanej roommate :) lubie ja bardzo mimo ze mamy jednak zdecydowanie inne poglady na zycie wlaczajac tu zwiazki :) ona zaczela jakos 2 miesiace temu chodzic z jakims tam facetem ktorego poznala w pracy. On z tego co ona opowiada wydaje sie byc dosyc controlling ale nie moj zwiazek nie bd sie wtracac. Ale nie o tym w sumie ten post ma byc...
    Otoz siedze sobie w living roomie ogladam moj favourite trashy reality show I tadam ni stad ni zowad moj roommate zastrzelila mnie pytaniem: 'oh you know one more thing I wanted to ask you... S. Asked me if you want him to introduce you to his friends?' (Dla nieznjacych angielskiego - jeszcze jedna sprawa o ktora mialam cie zapytac... S. (Czyli jej boyfriend) pytal sie mnie czy chcesz zeby on ci przedstawil jego znajomych' sczerze nnie zalapalam o co jej w sumie chodzi... I ona dalej ciagnie 's. Asked what kind of guys you like' (s. Pytal sie jaki typ facetow lubisz) hmm ogolnie to bylam mocno rozbawiona I troche wkurzona ze moja roommate gada o moim prywatnym zyciu ze swoim facetem, ktorego nawet nie znam :/ wiec powiedzialam ze jestem fanka swatania ze poradze sobie sama I ze jak bede bardzo zdesperowana to wtedy poprosze ja o pomoc. I powiedzialam ze moze to dopiero nastapic za jakies 30 wiec nie jestem pewna czy s. Bedzie jeszcze skolnny mi pomoc. Moja roommate zasmiala sie nerowowo( zawsze sie smieje w ten swoj nerwowy sposob jak ja sie robie bardzo ironiczna) I powiedziala ok.
    Ale wlasnie nie wydaje mi sie ze wszystko jest ok. Wiem wiem ona chciala dobrze I wiem ze dla niej jest dziwne ze nie spotykam sie z nikim ... Ale tak mi bardziej odpowiada, wole znaczenie bardziej byc sama I miec swoja wolnosc, wychodzic gdzie chce na impreze I potem wracac z niej z kim chce niz tkwic w jakims sztucznym zwiazku gdzie racja nie bede sama ale bede na pewno bardzo samotna. I niestety zauwazylam ze z moim sposobem myslenia jestem w mniejszosci :( nie rozumiem moich kolezanek ktore tkwia w zwiazkach z kims z ktorym tak na prawde nie sa szczesliwe... Ja nie moge tak, albo rhett buttler(fanki przeminelo z wiatrem bd wiedziec o co chodzi) albo nikt :P
    A zmniejajac temat kupilam sobie dwie party butow na lato. Wiem ze jest srodek zimy ale wlasnie dlatego postanowilam nabyc obuwie teraz- jest wiekszy wybor, a potem w lato bedzie wszystko drozsze I przebrane. Wiec nabylam dwie pary- jedna para czarnych klapek na niskim obcasie, takie do chodzienia do klubow, druga para sandalek tez czarne na wysokim obcasie. Sandalki kocham sa 100% w moim stylu :) zdjecia wkleje jak przyjda bo te internetowe sa takie sobie :) lepiej beda wygladac na mojej smuklej nozce :)
    Czyli teraz nic nie pozostaje tylko czekac na wiosne :)


    0 0
  • 01/15/12--17:32: powroty :)
  • Taak powroty do pracy badz szkoly w nowym roku to ciezka sprawa jednak... Mnie w ostatni poniedzialek czekal powrot do szkoly. Zajecia mam 5 razy na 8.35 ... Uroczo :( :( tak wiec imprezowanie w srodku tygodnia jest raczej niemozliwie jesli chce sie porzadnie wyspac I byc kojarzaca na wykladach.
    Poza tym zmienilam swoj major( dobra nie mam pojecia jak to na polski sie tlumaczy - kierunek studiow?) Z biochemistry na physiology. Bo szczerze w pierwszym roku latwo zmienic major bo przedmioty robi sie podobne, ale za to za rok I za dwa lata przedmioty ktore sa oferowane w wydziale physiology o wiele bardziej mi odpowiadaja. Wiec podjelam decyzje I juz. Jeden z moich znajomych bardzo mnie zdenerwowal bo jak sie spotykalismy to powiedzial do mnie 'well maybe you will switch to the arts since its the easiest thing to do?' ( Tlumaczenie- moze zmienic wydzial na humanistyczny? Jako ze jest tam najlatwiej studiowac') oczywiscie mnie wkurwil niemilosiernie, ale usmiechnelam sie zlosliwie I powiedzialam ze przynajmniej nie oblalam zadnego przedmioty jak co niekorzy... ( Bo on wlasnie nie zaliczyl jednego przedmiotu...). Poza tym wydaje mi sie ze dalej nie moze sie pogodzic z faktem ze pozostaje mocno obojetna na jego zaloty :)
    A poza tym to jedna refleksja- faceci na uczelni sa do bani :( wiekszosc jest wizualnie mocno nieciekawa I nudna... A jak juz sie trafi przystojniak, to coz z tego jak cie zagadac nie potrafi? Otoz w tamtym semestrze wpadl mi w oko taki przystojny chlopak. I w tym semestrze wchodze na chemie organiczna I tam on tez siedzi tak samo jak na wykladach z bio na samym koncu klasy :P wiec wyslalam mu jeden z moich czarujacych usmiechow usiadlam rzad za nim I NIC. Nie zagadal wcale :( co pewnie bylo spowodowanie tym ze siedzial obok niego jakis jego kolega, bardzo brzydki z reszta :P I taka moje spostrzenie: ide do kluby czy baru tam faceci w bardzo otwarty sposobb sie staraja zagadac, kupic mi drinka zatanczy itp... A na uczelni musze sie uzerac z takimi 'niesmialymi'... Eh ciezkie to moje zycie :)
    Poza tym moje 2 pary butkow, biala kurteczka i roz do policzkow maybeline I rozowy laptop zgodnie ze statusem na ebayu zostaly do mnie wyslane. Wszystko oprocz laptopa idzie z usa wiec potrwa to tydzien jeszcze pewnie, ale nie moge sie doczekac. A laptop jest z ontario wiec bedzie u mnie juz w srode :) nie moge sie doczekac :)
    Tym razem na skrzynce zostawie kartke do listosza zeby NIE kladl mi paczki pod drzwiami jak to zrobil z moimi UGGsami... :/


    0 0
  • 01/26/12--11:07: B-day :)
  • I o to kolejny rok mi przybyl :) Jako pierwsza zyczenia zlozyla mi znajoma z Polski wczoraj, jako ze w Polsce jak gadalysmy bylo juz po 12stej :)
    Jakos specjalnie nie obchodze urodzin tzn nie urzadzam wielkiej imprezy, bo jutro niestety musze zawlec sie na uczelnie na labolatoria :( Wiec bez szalenstw dzisiaj bedzie, gora pare drinkow i do domu :) Poza tym jakos nie robie big deal z moich urodzin, milo jak mi ktos zlozy zyczenia i pamieta, ale poza tym dzien jak kazdy :)
    No na dzisiaj moja dieta zostaje zawieszona ;) A w ogole to zastanawiam czy kiedys schudne tak na 'stale' :P Bo zazwyczaj chudne do tych 48-50 kg (zazwyczaj z 55 kg ) i potem jakbym nie wiem co za jakies dwa miesiace waga znowu pokazuje 55 kg :/ Nie wiem chyba moje cialo lubi bardzo te dodatkowe 5 kg :P I wiem o tym ze istnieje cos takiego jak efekt jojo, tylko ze zazwyczaj efekt jojo pojawia sie w pierwszyvch paru tygodniach po skonczeniu diety, u mnie to trwa zazwyczaj 2-3 miesiace gdy waga wraca do starej liczby...
    Kiedys pamietam bardzo lubilam fakt ze mam urodziny w styczniu bo bylam 'starsza' od wiekoszosci ludzi z mojego rocznika :P Teraz jakos nie zwracam uwagi na to, ale fakt faktem jest ze wiekszosc facetow z mojeo rocznika uwazam za strasznie dziecinnych i niedojrzalych :P Wiec moze to zasluga tego ze jestem te pare miesiecy zazwyczaj starsza? :P
    Moje wszystkie przesylki ze Stanow dotarly szczesliwie do mnie :) Moja sliczna Oczywiscie ze listonosz madrze je za KAZDYM razem zostawil na ganku :/


    Loading...
    0 0
  • 02/14/12--09:57: Valentine's day
  • I znowu te dwa ostatnie tygodnie od mojego ostatniego postu minely niepojaco szybko :) Teraz w tym tygodniu mam dwa egzaminy(jeden mialam wczoraj) czyli one more to go :) A potem Reading Week (czyli odpowiednik naszych ferii)
    A dzisiaj mamy Valentine's Day. Moje podejscie do tego dnia? Nie obchodze, ale nie przeszkada mi jak widze tych wszystkich 'zakochanych poj***' (cytat mojej kolezanki). Nie wiem ogolnie te wszystkie czekoladowe serduszka, poduszki w ksztalcie serduszek, kwatuszki i inne duperele mnie nie kreca :) Ale jest tolerancyjna wiec jesli kogos innego kreca to nie mam z tym wiekszego problemu :)
    A w ogole dzisiaj odbylam facebookowa konwersacje na temat facetow z moja najlepsza przyjaciolka z Polski :) I oczywiscie mialysmy niezly ubaw z facetow :) Ona mi napisala update co u niej jesli chodzi o sprawy damsko meskie ja tez jej co nie co napisalam :) I oczywiscie objechalysmy co niektorych panow niezle :) I mialysmy ubaw. No bo jak nie smiac sie z takiego tekstu(UWAGA autetyczny cytat z pewnego pana- pisowania i styl niezmienione przeze mnie, tekst jego skopiowany z jeden z rozmow na fb :))
    'Chciałem Cię po prostu poznac. takie to dziwne? ;] jestem młody lecz po przejściach. Więc też chciałbym poznać kobietę na odpowiednim poziomie. a kobieta ,która studiuje prawo to już najwyższa półka.
    dobrze napisałem półka ?:D bo już czasem mam wrażenie , że z błędem piszę xD
    za dużo tego siedzenia po nocach przy notatkach robi swoje'
    To probka podrywu pewnego pana :) Nie musze chyba dodawac ze kolezanka napisala ze nie ma czasu na spotkanie, ale POZNIEJ napisze do niego. :P Pozniej znaczy nigdy w tym przypadku :)
    I wniosek: albo faceci mnie rozmieszaja(problem w tym ze nie celowo, nie smieje sie z nimi ale z nich) albo mnie nudza niemilosiernie albo mi sie podobaja z wygladu(ten 3ci typ niestety jest rzadko spotykany) Bo jak to moja znajoma powiedziala ze jest niestety roznica miedzy 'podobaniem sie' czysto fizycznym i inteletulanym :P Wiec gdzie tu znalezc takiego co ma i fajne cialo i mozg? :) Ogolnie to z kolezanka stwierdzilsmy ze duzo atakow smiechu z powodku naszych adoratorow nas czeka zanim kazda z nas znajdzie takiego :)


    0 0
  • 03/16/12--09:53: Zaleglosci...
  • Boze jak mnie tu dawno nie bylo... Luty zlecial blyskawicznie a teraz juz polowa marca za nami...
    Na razie u mnie dosyc monotonnie- uczelnia od pon. do pt. (no czasami robie sobie przerwe w ktoryms dniu i nie chodze na wyklady) i relaks w weekendy (o ile zadnych zaliczen nie mam na uczelni)
    Jedyny pozytywny akcent ostatnio to pogoda. Ten tydzien byl pierwszym w ktorym temperatura byla na plusie caly czas :)
    Od razu ubralam sie w moj bialy plaszczyk i spodniczke. A co!
    Poza tym to nie moge sie doczekac wakacji :) Czuje ze potrzebuje odmiany i odpoczynku od uczelni :)
    Takze pod koniec kwietnia zwijam do Europy :)
    Znajomi wszyscy sie ucieszyli i juz mowia ze maj bedzie pelen imprez :) I na to licze :) Poza tym jak zawsze mam mase zaproszen od znajomych z zagranicy zeby ich odwiedzic... Niestety blokuja mnie koszty biletow ktore niestety sa masakrycznie drogie( mowie o tych miedzykontynentalnych, bo wiadomo w Europie tanie loty nie sa problemem :))
    Staram sie hamowac moj zakupoholizm na ebayu... I w tym miesiacu kupilam tylko eyeliner w plynie :) Wiec idzie mi dobrze na razie :)
    I doszlam do wniosku ze najlepsza dieta to jest podczas choroby :) Dwa tygodnie temu zmogla mnie grypa.. Przez 3 dni nic nie jadlam, potem jadlam jakies smieszne ilosci jedzenia- i efekt -3kg w dol... Z czego sie oczywiscie ciesze :)


    0 0

    No wlasnie od mojego ostatniego postu minelo ile? 2 miesiace? Jak to zawsze w te wiosnne miesiace mialam dosyc napiety grafik. W kwietniu egzaminy. W maju - Polska Czerwiec- jestem z powrotem w Kanadzie i ucze sie francuskiego. Uffff jakos postaram sie byc tutaj regularniej :) U Was jestem regularnie, tylko z komentowaniem jest gorzej ;) Na dzisiaj nie mam weny. Wyjatkowo ;) Wiec klikam juz w publikuj. P.S. Nowy wyglad Bloggera jest do kitu! P.S.2 A dzisiaj kolezanka walnela mi news ze mamy Miedzynarodowy Dzien Seksu. Ja na to: to mam isc do baru i poderwac jakiegos kolesia na 'Do you now that today's International Sex Day?' Na co ona 'TAK' :D


    0 0
  • 06/29/12--14:02: Polmetek wakacyjny
  • Ach, nie do wiary ze juz dwa miesiace uplynely od konca moich egzaminow! Hmmm Dzisiaj post poswiece wizycie majowej w Polsce ;) No wiec tak; co na plus?
     -Zobaczylam sie z dwiema najlepszymi przyjaciolkmi i innymi znajomymi ;) I bylo super ;) Widzielismy sie ostatnio rok temu... A mialam wrazenie ze widzielismy sie wczoraj tak swietnie nam sie gadalo ;)
     - warcajac do Kanady zahaczylam o Londyn na pare dni(Londynowi poswiece osobny post) i widzialam sie z C. z ktora ostatnio widzialam sie 2 lat temu!
     -Najadlam sie polskiego zarcia, poogladalam polska tv, kupilam sobie troche ciuchow(ale nie za duzo, bo ceny mnie odstraszyly).

     A rzeczy na minus...
     - Niestety moje kontakty z moimi rodzicami sa dosyc...hmm trudne? Zwlaszcza z ojcem, ktory po raz milionowy mnie olal. No prosze Was, czy to nie jest dziwne ze ojciec wyjezdza sobie na tydzien ze znjomymi na majowke podczas gdy jego jedyna corka jest w kraju RAZ w roku? Ogolnie troche mnie to dobilo... A gdy juz spotkalismy sie (na jedna godzine) to on oczekuje ode mnie ze bede skakac ze szczescia i ze zamiote wszystkie swoje zale pod dywan. TAK SIE NIE DA. I niestety zawsze bede miec do niego zal.... Bo prawda jest taka ze wszystkie moje problemy z facetami, z brakiem zaufania do nich nie wziely sie z nikad... A on tego nie rozumie, bo radosnie sie dopytywal 'czy mam narzeczonego'. A i jeszcze mial czelnosc poskarzyc sie ze czemu ja mu zdjec ze znajomymi nie przysylam, ze on NIC NIE WIE o moim zyciu, studiach itp .... Coz dziala to w dwie strony... Ja tez odkad sie wyprowadzil z domu nic o nim nie wiem. Eh, ogolnie to koncze rozpisywac sie na ten temat bo jest dosyc smutny i osobisty...
     - musialam przezyc przeurocza okazje rodzinna jaka byla I-wsza komunia mojego kuzyna... NUDY!
     - ogolnie to poraza mnie chamstwo jakie panuje w Polsce... Ide sobie na spacer z kolezanka, pogoda plus 25, obie jestesmy w krotkich spodenkch i bluzkach na ramiaczkach... Pewien 'mily' pan z zona (oboje w wieku srednim) patrzy sie na na nas i mowi do zony 'no szkoda ze NAGO nie wyjda na ulice' Hmmm chcialam mu powiedziec ze coz jakbym miala cialo jak panska zona to w ogole bym z domu nie wychodzila pewnie.... ALE! Nie bede klocila sie z chamami! A poza tym- starsi ludzie narzekaja na nas, mlodych, ze niewychowani, niekulturalni, sami jaki daja przyklad? W kazdym razie kocham to ze mieszkam w CYWILIZOWANYM KRAJU gdzie ubieram sie jak chce i nikt mnie nie wyzwi mnie/ nie skomentuje jak wygladam! A ostatnio moj najlepsza przyjaciolka zostala nazwana 'j**anym plastkiem'.... Dlaczego? Bo ma blond wlosy! Nie mowie, ze tu gdzie mieszkm nie ma chamstwa, ALE przynajmniej panuje duza tolerancja na wyglad drugiej osoby!
    - CENY w PL to jakis ponury dowcip... Wchodze do sklepu tak zwanej 'sieciowki' a tam sukienka za 300 PLN, spodnie z 200 PLN... Zastanawiam sie kto w Pl ma kase zeby kupowac te ubrania za taka kase... Juz pomijam fakt ze jakosciowo ubrania nie sa najlepsze!
    - znowu przytylam! Ach, ach wiec znowu hello dieto! :) Jak to stwierdzila moja najlepsza przyjaciolka 'boze, czemu moje zycie musi skladac sie z pas diet i obzerania sie?' I podpisuje sie pod tym w 100%. Wiec musze schudnac znowu te pare kg zeby ladnie sie prezentowac w tej oto sukience :)


    0 0
  • 07/12/12--14:36: My town :)
  •   


    A dzisiaj bedzie zdjeciowo tylko... Pogode mamy piekna- 30 stopnii codziennie wiec korzystam zeby sie troche opalic. Adzisiaj bylam w parku w Porcie- to najstarsza czesc Montrealu, pelna Europejskiej architektury... Zreszta, zobaczcie sami :)





















    Loading...

(Page 1) | 2 | newer


Loading...